hello-world-bieda-edition.md — Hello World: Czyli jak zb...
1 $ cat hello-world-bieda-edition.md

Hello World: Czyli jak zbudowałem serwerownię z elektrośmieci

2 // --- CONTENT --- //

Inicjalizacja

Witaj w internecie. Jeśli to czytasz, to znaczy, że mój serwer (stary Dell Optiplex znaleziony w kontenerze za Biedronką) akurat ma dobry dzień i postanowił nie wybuchnąć.

Dlaczego to robię?

To doskonałe pytanie, na które nie mam dobrej odpowiedzi. Mógłbym powiedzieć, że chodzi o “naukę”, “rozwój” i “zrozumienie chmury”. Ale bądźmy szczerzy – chodzi o to, żeby światełka w szafie migały w rytm szumu wentylatorów, a herbata stygła wolniej przy ciepłym powietrzu z wylotu.

Ten blog to dokumentacja mojej walki z materią. Nie znajdziesz tu:

  • Profesjonalnych porad (chyba że “zrestartuj to” uznajesz za profesjonalizm).
  • Sprzętu za miliony monet (moim najdroższym komponentem jest przedłużacz).
  • Testów jednostkowych (testujemy na produkcji, jak prawdziwi mężczyźni).

Architektura Biedy

Mój obecny setup, z którego jestem irracjonalnie dumny:

  1. Główny Węzeł: Laptop bez ekranu, przyklejony taśmą do ściany. Działa jako Hypervisor, Router i Ogrzewanie centralne.
  2. Storage: Dyski HDD wyjęte z dekoderów telewizyjnych. Klikają, więc żyją.
  3. Sieć: Switch 100Mbps, bo gigabit to burżuazja.

Plany na przyszłość

Plan jest prosty: dołożyć tyle kontenerów Dockera, aż sąsiedzi zaczną skarżyć się na spadki napięcia w sieci. A potem to udokumentować.

Zostańcie nastrojeni. Albo nie. W sumie to nie wiem, czy ten serwer dożyje jutra.

> logout

206 // --- EOF --- //
207 $ _